Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzina i wychowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzina i wychowanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lipca 2012

Ursus rekreacyjnie

Ursus postrzegany jest, jako „zielona” dzielnica. Zlokalizowane są tu parki (Park Achera, Park Czechowicki, Park Hassów), liczne skwery oraz zieleńce. Szczególny nacisk położono tu na rozwój terenów rekreacyjnych dla dzieci.


Oto kilka propozycji na spacer i zabawę z dzieckiem:


1. Park Achera (u zbiegu ulic Dzieci Warszawy i Walerego Sławka)
Park został nazwany imieniem Franciszka Adolfa Achera - posiadacza ziemskiego w Ursusie, na którego dawnych terenach zlokalizowany jest park. Park jest nieduży, jego atut to piękny staw z fontanną. Znajduje się tu plac zabaw osłonięty wysokimi drzewami. Miejsce to idealnie ochroni nas przed słońcem w upalne dni. Można tu pospacerować w towarzystwie kaczek.


W parku znajduje się Acherówka, siedziba naszego klubu - Klubu Integracji Rodzinno-Sąsiedzkiej. Naszym głównym celem jest integrowanie i wspieranie rodzin z Ursusa. Szczególną opieką staramy się otaczać rodziców małych dzieci. Zapraszamy do nas po przerwie wakacyjnej, z początkiem września. klubirs@gmail.com


 staw,
 fontanny,
 plac zabaw dla małych dzieci,
 Klub Integracji Rodzinno-Sąsiedzkiej w Acherówce.

2. Park Czechowicki (ograniczony ulicami: Spisaka, Żurawicką, Drzymały i Malinową)
Zdecydowanie większy park od Parku Achera. Można tu pospacerować po licznych alejkach, przysiąść przy stawie z fontanną, pobawić się na górce lub przy amfiteatrze. Młodsze dzieci mogą skorzystać z placu zabaw. Park był niedawno odnawiany, teren jest zadbany. Tu również można schronić się przed upałem.

 amfiteatr,
 górka,
 staw z fontanną,
 plac zabaw dla małych dzieci.

3.Park Hassów (w rejonie ulic: Wojciechowskiego, Czechowicza, Jagiełły)
Tereny należące do parku były dawniej własnością rodziny Hassów. Park został nieodpłatnie przekazany Warszawie z zaznaczeniem, że będzie pełnił funkcję publiczną W latach 60-tych poprowadzono tutaj ulicę Sienkiewicza (dzisiejsza Wojciechowskiego), która podzieliła dawne gospodarstwo na dwie części. Współcześnie park wciśnięty jest między bloki mieszkalne a kościół.
Park jest nasłoneczniony, rośnie tu niewiele drzew dających schronienie przed słońcem. Znajdują się w nim boiska oraz amfiteatr. Milośnicy sportu mogą skorzystać ze ścieżki rowerowej.
 amfiteatr,
 boiska,
 ścieżka rowerowa,
 kawiarnia,
 tereny zielone.

4. Ogródek jordanowski „Hasanka” (u zbiegu ulic Wojciechowskiego i Orląt Lwowskich)
Na szczególną uwagę zasługuje zrealizowany w 2005 r. obiekt rekreacyjny „Hasanka”. Hasanka to nowoczesny teren rekreacyjny z syntetyczną nawierzchnią oraz dużą ilością urządzeń zabawowych. Teren podzielony został w przemyślany sposób. Wydzielono części dla dzieci małych, starszych, nie zapomniano również o młodzieży, dla której zrealizowano m.in. tory i rampy.

 dla maluchów są m. in.: labirynty, karuzele, huśtawki,
 dzieci starsze mogą bawić się w 3 dużych labiryntach, skorzystać ze skateparku i pajęczyny,
 dla starszych dzieci i młodzieży jest tor do jeżdżenia na deskach czy rolkach z rampami, górką i przeszkodami, mini wyciąg, wysoki pająk do wspinania, mini siłownia, ścianka do wspinaczki, boisko do koszykówki.

5. Plac Zabaw (przy ul. Dzieci Warszawy 42)
W czerwcu 2007 r. na Skoroszach otworzono najnowszy plac zabaw – obiekt starannie zaprojektowany oraz zagospodarowany. Miejsce jest wyposażone w liczne atrakcje dla dzieci. Plac zabaw jest nasłoneczniony. Przydałoby się tutaj jakieś miejsce dla młodzieży i rodziców (jakieś boisko, stanowiska do ping-ponga czy siłownia na dworzu zamiast dziwacznie ustawionych kamieni na trawniku - dopisała AM)

 aleje spacerowe,
 plac zabaw dla małych i nieco starszych dzieci,
 tereny zielone,
 górka,
 boisko.

6. Orlik (przy ul. Sosnkowskiego 3)
Wybudowany kompleks składa się z dwóch boisk:
 do piłki nożnej o wymiarach 30 na 62 m,
 oraz do siatkówki i koszykówki (19 na 32 m).
Obiekt wyposażono w zaplecze: szatnie, natryski oraz pomieszczenia dla obsługi. Całość jest ogrodzona i oświetlona lampami. Rezerwacji boisk można dokonać osobiście u Trenerów Środowiskowych.


7. Stadion sportowy (przy ul. Sosnkowskiego 3)
Boisko sportowe jest miejscem festynów rekreacyjnych, organizowanych przez OSiR. Odbywają się na nim mecze piłki nożnej KS Ursus  Z bieżni stadionu korzystają mieszkańcy Ursusa oraz członkowie Uniwersytetu Trzeciego Wieku organizujący zajęcia Nordic Walking. Do klubu piłki nożnej prowadzony jest nabór we wrześniu dla dzieci w wieku szkolnym. W budynku przy stadionie działa też klub Akrobatyki i Badmindtona AkroBad. Można też skorzystać z płatnych lekcji tenisa. Od wielu lat też na basenie przy stadionie działa klub pływacki SKALAREK. Na basenie m.in. działa kawiarenka i klub fitnes. (AM)
8. Fort V Włochy przy Cmentarzu Ursusowskim (przy ul. Ryżowej)
Teren fortu uległ w ostatnich latach dewastacji i zatarciu. Obecnie, staraniem władz w związku z planem rewitalizacji i rozbudowy dzielnicy, prowadzone są prace remontowe i porządkowe, mające na celu przystosowanie terenu między wałami do celów sportu i rekreacji.
Jest to idealne miejsce dla osób lubiących mniej uporządkowany teren. Tereny fortu („małpi gaj”) mogą stanowić wspaniałe miejsce do zabaw. Można tu zorganizować podchody dla starszych dzieci. Teren jest nierówny i można tu znaleźć wiele ciekawych kryjówek.
http://www.fortwlochy.pl/

 ekspozycja militarna-forty,
 dzikie ścieżki rowerowo-spacerowe,
 boisko.

Zapraszamy do Ursusa!

Opracowała: Krystyna Łuczak

środa, 6 czerwca 2012

Ostatnio w klubie Mam była prelekcja o Rozstaniach - jak sobie radzą z tym dzieci a jak rodzice (szczególnie mamy podobne do bajkowej kangurzycy, gotowej na każde poświęcenie, aby jej dziecku było dobrze na tym świecie :) I wyszło na to, że dorośli radzą sobie gorzej z samodzielnością swoich pociech najpierw malutkich, potem większych, potem już całkiem dorosłych. Dzieci wymagają krótszej lub dłuższej adaptacji do nowych warunków i po tym czasie podejmują nowe wyzwania w zależności od charakteru, stopnia rozwoju i wielu innych czynników, z większą lub mniejszą radością. 

Łatwiej nam aplikować lęki naszym dzieciom aby chronić je "pod spódnicą", niż pozwolić na cierpienia i pokonywanie przeszkód warunkujących wzrost i rozwój ich człowieczeństwa. Najpierw trzeba rozprawić się ze swoimi lękami, aby nie bać się wychować człowieka, który ma adekwatne poczucie własnej wartości, nie boi się odpowiedzialności i ryzyka w ramach zdrowego rozsądku.
Ciężar nadopiekuńczości nawet jednego rodzica niekiedy przygniata wielopokoleniowe rodziny żyjącej w układzie, który hamuje rozwój jej członków.

Na szczęście udało nam się też omówić takie rodziny czy sytuacje życiowe, które niekiedy zmuszają do rozwoju, przygotowują młodego człowieka do życia i korzystania odpowiedzialnie z wolności.


Tydzień wcześniej uczestniczyłyśmy w warsztacie pt.: Zarządzanie czasem - Kto rządzi -  my czasem,  czy czas -  nami? Mowa była i o celach i o różnicy między tym, co ważne, a co pilne, o planowaniu, delegowaniu, sposobach na "zwolnienie i rozszerzenie" czasu, uświadomienie sobie bezcenności tego daru itp. Zamiast podsumowania krótka historyjka, którą zapewne większość z Was zna, ale podajemy, bo wciąż inspiruje:

Ważne czy Pilne?*


Wykład dotyczył planowania czasu. Profesor ustawił na stole duże szklane naczynie i umieścił w nim kamienie wielkości piłki tenisowej. Gdy nie można już było dodać następnych, zapytał słuchaczy:
- Czy słój jest pełen?
 - Tak - usłyszał w odpowiedzi.
Mówca potrząsając naczyniem dodał żwir.
- Czy teraz słój jest pełen?
 - Chyba nie... - odpowiedziało już powściągliwiej audytorium.
- Słusznie! - odpowiedział profesor i wysypał do słoja piasek, który zajął wolne miejsce między kamieniami i żwirem.
- A czy teraz słój jest pełen?
- Nie! - odezwał się zgodny chór głosów.
- Faktycznie - odrzekł profesor i dolał do nietypowej mieszaniny wodę z karafki.
- Jaką prawdę ujawnia nam to doświadczenie?
- Pokazuje, że nawet jeśli mam kalendarz wypełniony, zawsze mogę znaleźć czas na jakieś dodatkowe zobowiązanie - odpowiedział jakiś słuchacz.
- Nie. Doświadczenie pokazuje coś innego: jeśli nie włożymy do słoja najpierw dużych kamyków, później nie będziemy mogli ich już dołożyć.
Po chwili ciszy profesor kontynuował:
 - Jak nazwałbyś największe kamyki w twoim życiu? Zdrowie? Rodzina? Realizacja planów? Przyjaciele? Od nich trzeba rozpocząć układanie kalendarza. Jeśli tego nie zrobisz, wypełnisz swe życie głupstwami i nie znajdziesz czasu na sprawy naprawdę ważne. 
*Zaczerpnięto z książki Anny Marii Kolberg pt. Oswoić Różę (2012 r.)
 
AM

środa, 30 maja 2012

3 czerwca - VII Marsz dla Życia i Rodziny


W niedzielę, 3 czerwca po raz siódmy głównymi ulicami Warszawy przejdzie Marsz dla Życia i Rodziny. Spotykamy się o godzinie 10.00 pod Pomnikiem Kopernika na Krakowskim Przedmieściu, skąd przejdziemy na Plac Teatralny, gdzie ok. godz.11 zakończy się Marsz. Więcej na: http://www.marsz.org/warszawa.html

Po Marszu zachęcamy do uczestnictwa we Mszy Św. w Świątyni Opatrzności Bożej (godz. 12.00) oraz w piknikowych atrakcjach Dnia Dziękczynienia na Polach Wilanowskich.

Piknik z koncertami i miasteczkiem dla dzieci rozpoczyna się po Mszy Świętej i kończy ok. godz. 19.30. Przewidziane są występy artystów. Zaśpiewa Majka Jeżowska, Brathanki, Raz Dwa Trzy, Joszko Broda, Mietek Szcześniak i Maleo Reggae Rockers. – Przygotowaliśmy też specjalny program dla dzieci w wieku do 12 lat – grę pod hasłem „Dziękuję znaczy Kocham”, w której najmłodsi będą mogli wziąć udział wraz z rodzicami – mówi Piotr Gaweł. Więcej na stronie: http://www.centrumopatrznosci.pl/Aktualno%C5%9Bci/-0518153818.html

Serdecznie zapraszamy małżeństwa i rodziny do wzięcia udziału w tych wydarzeniach. Przyjdźcie z Rodziną i Przyjaciółmi! 

wtorek, 15 maja 2012

Serdecznie zapraszamy w imieniu całego zespołu Klubu Rodzinnego w Acherówce na
Koncert Na Dzień Mam ! Odbędzie się on w Parku Achera 26.05 godz. 14.00-17.00.




Jak Bóg mógł pozwolić na coś takiego?

Niedawno po raz drugi przeczytałam książkę UMIRANIE OŻYWIAJĄCE czyli poradnik dla tych, którzy umierać nie chcą, a umrzeć muszą. Książka o. Augustyna Pelanowskiego, osppe jest godna polecenia, szczególnie tym, którzy kochają życie i pragną rodzić się na nowo każdego dnia :)

Zamieszczam tutaj  fragment wywiadu TV z córką Billy'ego Grahama cytowany w ww. książce na stronach: 181-183 przeprowadzony po katastrofie terrorystycznej w USA 11.09.2001,


Na pytanie "Jak Bóg mógł pozwolić na coś takiego?"

Odpowiedziała: "Jestem przekonana, że Bóg jest do głębi zasmucony z tego powodu, podobnie jak i my, ale od wielu już lat mówimy Bogu, żeby wyniósł się z naszych szkół, z naszych rządów oraz z naszego życia, a ponieważ jest dżentelmenem, jestem przekonana, że w milczeniu wycofał się.

Jak możemy się spodziewać, że Bóg udzieli nam swojego błogosławieństwa i ochroni nas, skoro my żądamy, aby On zostawił nas w spokoju?
Zobaczmy - myślę, że zaczęło się to wówczas, kiedy Madeline Murray O'Hare (została zamordowana, niedawno znaleziono jej ciało) narzekała nie chcąc żadnych modlitw w naszych szkołach, a my powiedzieliśmy OK.

Potem ktoś powiedział, żeby lepiej nie czytali Biblii w szkole... Biblii, która mówi: nie zabijaj, nie kradnij, kochaj swego bliźniego jak siebie samego. A my powiedzieliśmy OK.
(...)
 Po czym ktoś powiedział, że lepiej by było, aby nauczyciele i wychowawcy nie karali naszych dzieci, kiedy się źle zachowują. Dyrektorzy szkół powiedzieli, że lepiej by było. aby żaden pracownik tej szkoły nie dotykał uczniów, kiedy się źle zachowują, ponieważ nie chcemy złej opinii i z pewnością nie chcemy być zaskarżeni do sądu (istnieje ogromna różnica między karaniem i dotykaniem, biciem, upokarzaniem, kopaniem itd.). A my powiedzieliśmy OK.

Następnie ktoś powiedział - pozwólmy naszym córkom na aborcję - jeśli chcą. Nawet nie muszą o tym mówić swoim rodzicom. A my powiedzieliśmy OK.

Po czym ktoś "mądry" z rady szkoły powiedział; ponieważ chłopcy i tak będą chłopcami, więc i tak będą to robić, dajmy naszym synom tyle kondomów, ile chcą aby mogli zażywać tyle radości ile chcą, a my nie będziemy musieli mówić ich rodzicom, że otrzymują je w szkole. A my powiedzieliśmy OK.

Po czym niektórzy z wyższych wybranych urzędników powiedzieli, że to nieważne, co robimy prywatnie, dopóki wykonujemy naszą pracę?... Zgadzając się z nimi. powiedzieliśmy, że nie obchodzi mnie to, co ktoś, łącznie z prezydentem, robi prywatnie, dopóki ja mam pracę, a ekonomia jest dobra.

Po czym ktoś powiedział - drukujmy czasopisma że zdjęciami nagich kobiet i nazwijmy to zdrowym, trzeźwym podziwem dla piękna kobiecego ciała. A my powiedzieliśmy OK.
(...)
 Po czym przemysł rozrywkowy rozpoczął produkcję widowisk TV i filmów promujących przemoc, profanacje, zakazany seks. Rozpoczął nagrania muzyki zachęcającej do gwałtu, narkotyków. zabójstwa, samobójstwa oraz satanistycznizmu. My powiedzieliśmy, że to tylko rozrywka. to nie ma żadnych szkodliwych skutków, w każdym razie nikt nie traktował tego poważnie, więc idziemy do przodu.

Teraz nasze dzieci nie mają sumienia, dlaczego nie wiedzą, co jest dobre, a co złe, i dlaczego nie martwi ich zabijanie obcych, kolegów z klasy oraz samych siebie. Prawdopodobnie, gdybyśmy o tym długo i wystarczająco mocno myśleli, moglibyśmy zgadnąć. Ja myślę, że ma to wiele wspólnego z tym, że... ZBIERAMY TO, CO ZASIALIŚMY

Czy nie jest to śmieszne i przykre zarazem, jak szybko i prosto udaje nam się wyrzucić Boga z naszego życia, aby potem dziwić się i rozprawiać w niekończących dyskusjach, dlaczego świat zmierza do piekła?

Jakże to śmieszne, że tak bardzo wierzymy w to, co napisane jest w gazetach, a poddajemy w wątpliwość słowa zawarte w Biblii.(...)
To śmieszne, z jaką łatwością widomości sprośne, bezwstydne, pikantne i wulgarne przenoszą się w cyberprzestrzeni, a publiczna dyskusja o Bogu w szkole i w miejscu pracy nie jest podejmowana, tłumiona lub przemilczana."

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Bajkoterapia i zabawy w Klubie Mam 26.04.2012

Mały człowiek spotyka codziennie wiele sytuacji nacechowanych różnorodnymi emocjami. To jest czas, w którym jego umiejętności społeczne i emocjonalne dopiero zaczynają się rozwijać. Bardzo często ma problemy z odnalezieniem się w rzeczywistości. Z pomocą może mu przyjść bajkoterapia. Metoda prosta, skuteczna i kochana przez maluchy. Bajkoterapia to metoda, w której dzieci w przyjaznej atmosferze poznają świat uczuć i obowiązujących norm społecznych. Odnajdują siebie, znajdują potrzebne treści i rozwiązania. Bajkoterapia buduje kompetencje i uczy odpowiedzialności oraz pomaga w niwelowaniu lęków. Ponadto doskonale wspiera proces wychowawczy oraz psychiczny. To sposób na danie dziecku wsparcia w jego życiowych problemach.

Zapraszam serdecznie wszystkich chętnych rodziców, którzy by chcieli bliżej przyjrzeć się tej metodzie. Podczas warsztatu porozmawiamy o:
- rodzajach bajek terapeutycznych,
- sposobach ich opowiadania,
- porozmawiamy o tym gdzie ich szukać,
-  czy korzystać z gotowych tekstów, czy może wymyślać je samodzielnie?

Troszkę czasu poświęcimy również zabawom relaksacyjnym i zabawom paluszkowym, które można wprowadzać do zabawy już z niemowlętami. Zabawy te są doskonałym sposobem na kształtowanie bliskich relacji rodzic-dziecko, a dodatkowo mogą przygotować dziecko do kolejnego kroku – „kroku w świat bajek”.

Zapraszam,
Krysia Łuczak

wtorek, 10 kwietnia 2012

22 IV Rodzinne Świętowanie Niedzieli u św. Józefa Oblubieńca NMP

W imieniu organizatorów: Pauliny i Andrzeja, Justyny i Piotra oraz Basi i Grzegorza ZAPRASZAMY I ZACHĘCAMY

poniedziałek, 12 marca 2012

Na spotkaniu Mam o ich potrzebach i pragnieniach

Po spotkaniu Mam, Krystyna Łuczak przesłała nam materiały z warsztatu:
POTRZEBY TKWIĄCE U ZRODŁA NASZYCH UCZUĆ


Osądzanie innych to zastępcza forma wyrażania własnych niezaspokojonych potrzeb. Gdy ujawniamy swoje potrzeby, mamy większą szansę doczekać się ich zaspokojenia. Poprzez osądy, krytykę, diagnozy czy interpretacje zachowania innych osób też wyrażamy nasze niezaspokojone potrzeby, ale robimy to nie wprost. Gdy ktoś stwierdza: „Nigdy mnie nie rozumiesz", w rzeczywistości informuje nas, że jego potrzeba zrozumienia pozostaje niezaspokojona. Kiedy żona mówi: „W tym tygodniu dzień w dzień pracowałeś do późna. Kochasz swoją pracę bardziej niż mnie", w istocie chce powiedzieć mężowi, że potrzebuje więcej
intymności.

Ilekroć dajemy wyraz swoim potrzebom w formie zawoalowanej, uciekając się do ocen, interpretacji i przenośni, nasi rozmówcy mogą doszukać się w tym krytyki. A gdy ludzie słyszą coś, co choć trochę odczuwają, jako krytykę, zazwyczaj ładują całą energię w obronę lub kontratak. Jeśli chcemy, żeby ktoś
odniósł się do nas w sposób współczujący, a jednocześnie uzewnętrzniamy swoje potrzeby w postaci interpretacji i diagnoz postępowania tej osoby, sami sobie rzucamy kłody pod nogi. Im bardziej bezpośrednio potrafimy skojarzyć własne uczucia z własnymi potrzebami, tym łatwiej jest innym ludziom
odnieść się do naszych potrzeb ze współczuciem.

Większości z nas nie nauczono, niestety, rozumować kategoriami potrzeb. Wręcz przeciwnie: ilekroć nasze pragnienia pozostają niespełnione, postępujemy zgodnie z nawykiem, który każe nam szukać winy w innych
ludziach. Jeśli na przykład wolimy, żeby płaszcze wisiały w szafie, możemy uznać, że nasze dzieci są widocznie leniwe, skoro cisnęły je na kanapę. Możemy też zarzucić naszym współpracownikom nieodpowiedzialność, gdy nie wypełniają swoich zadań tak, jak byśmy sobie życzyli.

BÓL ZWIĄZANY Z UJAWNIANIEM LUB ZATAJANIEM WŁASNYCH POTRZEB
W świecie, który często surowo nas osądza za to, że dostrzegamy i ujawniamy swoje potrzeby, nieraz wpadamy w popłoch, gdy jednak mamy je uzewnętrznić. Zwłaszcza kobiety narażone są z tego powodu na krytykę. Od wieków obraz kochającej niewiasty kojarzy się z poświęceniem i samozaparciem, czyli negacją własnych potrzeb na rzecz zaspokajania cudzych. Ponieważ kobiety tak są wychowywane, aby opiekę nad innymi poczytywały sobie za najszczytniejszy obowiązek, wiele z nich uczy się ignorować własne
pragnienia.

Na pewnym warsztacie dyskutowaliśmy o tym, co się dzieje, kiedy kobieta daje sobie wpoić ten pogląd. Otóż gdy ją spytać, czego chce, często odpowiada w sposób, który jest odzwierciedleniem tego poglądu, ją samą zaś utwierdza w przeświadczeniu, że tak naprawdę nie ma prawa odczuwać żadnych potrzeb, a jeśli jednak je odczuwa, to są nieważne. Weźmy choćby taką sytuację: kobieta boi się poprosić o to, czego potrzebuje, więc zamiast po prostu powiedzieć, że przez cały dzień była zajęta, a teraz jest zmęczona i chce wieczorem mieć nareszcie trochę czasu dla siebie, przemawia jak przed sądem: „Wiesz, że przez cały dzień nie miałam dla siebie ani chwili, wyprasowałam wszystkie koszule, zrobiłam zaległe pranie z całego tygodnia, pojechałam z psem do weterynarza, ugotowałam obiad, zrobiłam wszystkim drugie śniadanie i obdzwoniłam
sąsiadów w sprawie zebrania wspólnoty mieszkańców, więc może (błagalnym tonem) ty byś chociaż...". „Nie!"-pada natychmiastowa odpowiedź. Jękliwa prośba kobiety nie budzi współczucia, lecz opór słuchaczy. Trudno im usłyszeć i należycie ocenić potrzeby kryjące się za jej błaganiami. Co więcej, słuchacze reagują niechętnie na jej nieśmiałą próbę wystąpienia z pozycji osoby, której coś się od nich „należy". W efekcie kobieta po raz kolejny przekonuje się o błahości swoich potrzeb, a tymczasem nie zdaje sobie
sprawy, że po prostu ujawniła je w sposób, który miał niewielkie szanse wywołać pozytywną reakcję.

Jeśli nie przywiązujemy wagi do własnych potrzeb, może się okazać, że dla innych też nie będą one ważne.

OD EMOCJONALNEGO ZNIEWOLENIA DO EMOCJONALNEGO WYZWOLENIA
Na drodze ku emocjonalnemu wyzwoleniu większość z nas i przechodzi przez trzy kolejne etapy w relacjach z innymi ludźmi.
Etap 1: W tej fazie, którą nazywam fazą emocjonalnego zniewolenia, poczuwamy się do odpowiedzialności z cudze emocje. Wydaje nam się, że nieustannie musimy wszystkich uszczęśliwiać. Jeśli ktoś w naszym otoczeniu wygląda nieszczęśliwie, czujemy się za to odpowiedzialni i zobowiązani, żeby jakoś zaradzić domniemanemu nieszczęściu. Łatwo może się stąd zrodzić poczucie, że właśnie ludzie nam najbliżsi są dla nas ciężarem.

Branie odpowiedzialności za cudze uczucia może przynosić zgubne skutki w intymnych związkach. Raz po raz zdarza mi się słyszeć wariacje na taki oto temat: „Boję się wejść w jakikolwiek związek. Ilekroć widzę, że osoba, z którą jestem, cierpi albo czegoś potrzebuje, po prostu mnie to przytłacza. Czuję się wtedy jak w więzieniu i zaczynam się dusić, więc staram się jak najszybciej wyrwać ze związku". Często reagują w ten sposób ludzie, którzy odczuwają miłość, jako negację własnych potrzeb gwoli spełnienia oczekiwań ukochanej osoby. We wczesnej fazie związku stosunki między partnerami zazwyczaj są nacechowane radością i współczuciem, wynikającymi z poczucia swobody.

Związek jest upajający, spontaniczny, cudowny. Z czasem jednak staje się „poważny", a wtedy partnerzy mogą zacząć wzajemnie brać odpowiedzialność za swoje uczucia.

Gdybym to ja tkwił w tego rodzaju związku i zdawał sobie sprawę, że właśnie tak postępuję, mógłbym pokusić się o taki oto rzetelny opis sytuacji, wyjaśniając: „To dla mnie nie do zniesienia, kiedy zatracam się w związku. Gdy widzę cierpienie bliskiej osoby, gdzieś gubię siebie, a wtedy po prostu muszę się wyrwać na wolność". Jeśli jednak nie osiągnąłem tego poziomu świadomości, winą za degenerację związku będę zapewne obarczał drugą stronę. Mogę wówczas powiedzieć: „Moja przyjaciółka jest taka zachłanna i niesamodzielna, że nasz związek trzeszczy w szwach". W takiej sytuacji druga, strona postąpi mądrze, jeśli odrzuci sugestię, jakoby z jej potrzebami było coś nie w porządku. Wzięcie winy na siebie tylko pogorszyłoby sprawę. Dobrze będzie natomiast zareagować z empatią na mój ból, spowodowany emocjonalnym zniewoleniem, mówiąc na przykład: „Aha, więc panikujesz. Bardzo trudno jest ci wytrwać w tej głębokiej opiekuńczości i miłości, które nas dotąd łączyły, i nie robić z nich obowiązku, zadania, powinności... Dostajesz klaustrofobii, bo wydaje ci się, że bez przerwy musisz o mnie dbać". Ale jeśli moja przyjaciółka nie zareaguje empatycznie, tylko spyta: „Jesteś spięty, bo stawiam ci zbyt wiele żądań?", najprawdopodobniej oboje będziemy dalej tkwili w emocjonalnym zniewoleniu, przez co tym bardziej zmaleją szanse, że nasz związek przetrwa.

Etap 2: Etap drugi: „Tupet"- ogarnia nas gniew; nie chcemy już być odpowiedzialni za cudze uczucia. W tej fazie uświadamiamy sobie, ile kosztuje nas branie odpowiedzialności za uczucia innych ludzi i próba wyjścia im naprzeciw, choćby było to ze szkodą dla nas samych. Gdy zauważamy, jak wielką część własnego życia
przegapiliśmy i jak mało szliśmy dotąd za głosem własnej duszy, możemy wpaść w gniew. Określam ten etap żartobliwie mianem „tupetu", ponieważ w obliczu cudzego bólu rzucamy różne bezczelne uwagi, na przykład: „Nie moje zmartwienie! Nie odpowiadam za twoje uczucia!". Mamy nareszcie jasny obraz tego, za co nie jesteśmy odpowiedzialni, ale musimy jeszcze nauczyć się, na czym polega odpowiedzialność wobec innych osób, która nie jest emocjonalnym zniewoleniem.

Kiedy wyrastamy z etapu emocjonalnej niewoli, mogą się za nami wlec pozostałości lęku i poczucia winy wywołane samym faktem posiadania jakichkolwiek potrzeb. Nic więc dziwnego, że gdy potrzeby te ujawniamy, robimy to w sposób, który innym ludziom wydaje się sztywny i nieustępliwy.

Etap 3: Etap trzeci: Wyzwolenie emocjonalne - bierzemy odpowiedzialność za własne intencje i czyny. Jest to etap emocjonalnego wyzwolenia. Umiemy już wtedy odnosić się do cudzych potrzeb ze współczuciem, a nie strachem, poczuciem winy lub wstydem. Osiągamy dzięki temu spełnienie zarówno my sami, jak i ci, których dotyczą nasze starania. Bierzemy pełną odpowiedzialność za swoje intencje i czyny, ale nie za
cudze uczucia. Na tym etapie mamy już świadomość, że nigdy nie zdołamy zaspokoić własnych potrzeb cudzym kosztem. Wyzwoleni emocjonalnie, umiemy nazywać swoje oczekiwania po imieniu, ale robimy to w sposób, z którego jasno wynika, że wcale nie mniej leży nam na sercu zaspokojenie cudzych potrzeb.

Metoda PBP została tak pomyślana, żeby mogła służyć nam pomocą w porozumiewaniu się na tym poziomie.

„Porozumienie bez przemocy” Marshall B. Rosenberg

Ćwiczenia

Wyrażanie próśb
Jeśli chcesz sprawdzić, czy zgadzamy się co do tego, na czym polega precyzyjne wyrażanie próśb, wybierz te z poniższych zdań, w których podmiot wyraźnie prosi kogoś o podjęcie konkretnych działań.

1. Zrozum mnie.
2. Wymień chociaż jedną rzecz, którą zrobiłem, a która wzbudziła twoje uznanie.
3. Chciałbym, żebyś miał więcej wiary w siebie.
4. Chciałbym, żebyś przestał pić.
5. Pozwól mi być sobą.
6. Powiedz mi szczerze, co sądzisz o naszym wczorajszym spotkaniu.
7. Wolałbym, żebyś prowadziła samochód, nie przekraczając dozwolonej prędkości.
8. Chciałbym cię lepiej poznać.
9. Chciałabym, żebyś szanował moje prawo do dyskrecji.
10. Chciałabym, żebyś częściej szykował kolację.

A oto moje odpowiedzi:
1. Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Według mnie w słowie „zrozum" nie zawiera się wyraźna prośba o konkretne działanie. Można by ją natomiast wyrazić, mówiąc: „Powtórz mi, proszę, co ci przed chwilą powiedziałem".
2. Jeśli wybrałeś to zdanie, zgadzamy się, że jego podmiot wyraźnie prosi kogoś o podjęcie konkretnych działań.
3. Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Według mnie w słowach „żebyś miał więcej wiary w siebie" nie zawiera się wyraźna prośba o konkretne działanie. Można by ją natomiast wyrazić, mówiąc: „Chciałbym, żebyś zapisał się na jeden z tych treningów, na których ludzie uczą się upominać o swoje prawa, bo uważam, że to by ci dodało wiary w siebie".
4. Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Według mnie w słowach „żebyś przestał pić" nie zawiera się wyraźna prośba o konkretne działanie, lecz raczej informacja, czego osoba będąca podmiotem sobie nie życzy. W tym wypadku można by wyrazić prośbę, mówiąc: „Powiedz mi, proszę, które z twoich potrzeb zaspokaja alkohol, i zastanówmy się wspólnie, czy nie dałoby się ich zaspokoić inaczej".
5. Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Według mnie w słowach „pozwól mi być sobą" nie zawiera się wyraźna prośba o konkretne działanie. Można by ją wyrazić, mówiąc: „Powiedz mi, proszę, że nie zerwiesz naszego związku, nawet jeśli będę robił coś, co ci się nie spodoba".
6. Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Według mnie w słowach „powiedz mi szczerze" nie zawiera się wyraźna prośba o konkretne działanie. Można by ją wyrazić, mówiąc: „Powiedz mi, proszę, jak się czujesz w związku z moim wczorajszym zachowaniem, i co chciałabyś, żebym
zmienił w swoim postępowaniu".
7. Jeśli wybrałeś to zdanie, zgadzamy się, że jego podmiot wyraźnie prosi kogoś o podjęcie konkretnych działań.
8. Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Według mnie w zdaniu tym nie zawiera się wyraźna prośba o konkretne działanie. Można by ją wyrazić, mówiąc: „Powiedz mi, proszę, czy zgodzisz się umawiać ze mną raz w tygodniu na lunch".
9. Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Według mnie w słowach „szanował moje prawo do dyskrecji" nie zawiera się wyraźna prośba o konkretne działanie. Można by ją wyrazić, mówiąc: „Wolałbym, żebyś pukał, zanim wejdziesz do mojego gabinetu".
10.Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Według mnie w słowie „częściej" nie zawiera się wyraźna prośba o konkretne działanie. Można by ją wyrazić, mówiąc: „Prosiłabym cię, żebyś w każdy poniedziałek szykował kolację".

Rozpoznawanie potrzeb

Aby przećwiczyć rozpoznawanie potrzeb, wybierz zdania, których podmiot bierze na siebie odpowiedzialność za własne uczucia.
1.Irytujesz mnie, kiedy zostawiasz dokumenty firmy na podłodze sali konferencyjnej.
2. Gniewam się, kiedy tak mówisz, bo chcę, żeby mi okazywano szacunek, a twoje słowa odbieram jako zniewagę.
3. Twoje spóźnienie sprawiło mi zawód.
4. Smutno mi, że nie przyjedziesz na kolację, bo miałem nadzieję spędzić z tobą wieczór.
5. Jestem rozczarowany, bo obiecałeś, że to zrobisz, a nie zrobiłeś.
6. Ogarnia mnie zniechęcenie, bo wolałbym mieć już za sobą większą część tej pracy.
7. Różne drobne uwagi, które ludzie rzucają, czasem mocno mnie ranią.
8. Cieszę się, że dostałeś tę nagrodę.
9. Boję się, kiedy podnosisz głos.
10. Jestem ci wdzięczna, że mnie podwiozłeś, bo chciałam być w domu, zanim wrócą dzieci.

A oto moje odpowiedzi:

1. Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Moim zdaniem, wypowiedź ta sugeruje, jakoby uczucia podmiotu były wywołane jedynie postępowaniem drugiej osoby, wcale natomiast nie odsłania potrzeb ani myśli autora tej kwestii, choć one również przyczyniają się do powstania jego uczuć. Aby ujawnić swoje myśli i potrzeby, można było powiedzieć: „Czuję irytację, kiedy zostawiasz dokumenty firmy na podłodze sali konferencyjnej, bo chciałbym, żeby leżały w bezpiecznym miejscu i zawsze były pod ręką".
2. Jeśli wybrałeś ten przykład, zgadzamy się, że podmiot bierze odpowiedzialność za swoje uczucia.
3. Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Myślom i potrzebom, z których wypływają uczucia podmiotu, można było dać wyraz w następującej formie: „Jestem zawiedziona, że się spóźniłeś, bo miałam nadzieję, że zdążymy zająć miejsca w pierwszym rzędzie".
4. Jeśli wybrałeś ten przykład, zgadzamy się, że podmiot bierze odpowiedzialność za swoje uczucia.
5. Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Myślom i potrzebom, z których wypływają uczucia podmiotu, można było dać wyraz w następującej formie: "Kiedy obiecałeś, że to zrobisz, i nie zrobiłeś, poczułem rozczarowanie, bo chciałbym móc polegać na twoich słowach".
6. Jeśli wybrałeś ten przykład, zgadzamy się, że podmiot bierze odpowiedzialność za swoje uczucia.
7. Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Myślom i potrzebom, z których wypływają uczucia pod-miotu, można było dać wyraz w następującej formie: "Czasem mnie boli, kiedy ludzie rzucają różne drobne uwagi, bo chciałbym, żeby mi okazywano szacunek, a nie krytykowano".
8. Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Myślom i potrzebom, z których wypływają uczucia pod-miotu, można było dać wyraz w następującej formie: "Kiedy dostałeś tę nagrodę, ucieszyłem się, bo od dawna miałem nadzieję, że ktoś doceni ogrom pracy, jaką włożyłeś w to przedsięwzięcie".
9. Jeśli wybrałeś ten przykład, mamy w tej sprawie sprzeczne poglądy. Myślom i potrzebom, z których wypływają uczucia podmiotu, można było dać wyraz w następującej formie: "Kiedy podnosisz głos, boję się, bo w takich chwilach mówię sobie, że komuś tutaj może stać się krzywda, a chciałbym, żebyśmy
wszyscy byli bezpieczni".
10. Jeśli wybrałeś ten przykład, zgadzamy się, że podmiot bierze odpowiedzialność za swoje uczucia.

wtorek, 28 lutego 2012

Przedszkole dla mojego malucha- jak je wybrać?

    Twoje dziecko skończyło trzy lata, chcesz wybrać mu przedszkole. To trudna decyzja i trzeba ją podjąć niebawem. Większość przedszkoli prywatnych przyjmuje już zgłoszenia. Natomiast w przedszkolach państwowych rekrutacja rusza w marcu. Jak wybrać przyjazne przedszkole?
      Bez względu na to, czy myślimy o przedszkolu publicznym, czy prywatnym, warto mu się uważnie przyjrzeć. Ważniejsze od tego, żeby było blisko domu i w miłej okolicy, są atmosfera, jaka w nim panuje, i umiejętności nauczycielek. W dobrym przedszkolu rodzice, zanim podejmą decyzję, mają prawo obserwowania pracy opiekuńczo - wychowawczej. Sprawdźmy czy odpowiada nam sposób, w jaki opiekunowie odnoszą się tu do dzieci, jak prowadzą zajęcia. Zwróćmy uwagę, jak rozwiązują problemy. Jak sobie radzą, kiedy dziecko źle się zachowuje, i jakie stosują metody?
1.   Sprawdź, czy są zajęcia adaptacyjne
W wielu przedszkolach pierwsze dni to okres łez i cierpień dla maluchów, stres i poczucie winy dla rodziców i katorga dla nauczycielek. Niektóre przedszkola wymagają, aby rodzice zostawili dziecko w szatni. Nie musi tak być! Wszyscy powinni się do nowej sytuacji przyzwyczajać stopniowo. Zapytaj, czy przedszkole ma opracowane procedury adaptacyjne. W niektórych organizowane są tzw. grupy popołudniowe, w innych prowadzone są zajęcia podczas wakacji, w jeszcze innych dzieci zapisane od września mogą przychodzić z rodzicami do innej grupy pod koniec roku.
2.   Dowiedz się, jak przedszkole współpracuje z rodzicami
Czy rodzice są mile widziani w przedszkolu i na jakich warunkach mogą w nim przebywać? Czy będziesz na bieżąco informowana o tym, co dzieci będą robiły i dlaczego? W jaki sposób nauczycielka współpracuje z rodzicami, gdy pojawiają się problemy wychowawcze? Czy przedszkole prowadzi programy edukacyjne dla rodziców oraz zebrania?
3.   Obserwuj zachowanie dzieci
Możesz podglądać przez siatkę otaczającą ogródek. Czy dzieci ze starszych grup są radosne, spontaniczne i aktywne, czy przytłumione i wyhamowane? Jak się do siebie odnoszą? Zapytaj rodziców starszych dzieci, czy ich dzieci chętnie chodzą do przedszkola i czy długo się przyzwyczajały.
4.   Przyjrzyj się, czy nauczycielki odnoszą się do dzieci z szacunkiem
W szczególności - czy nie ranią ich uczuć. W jaki sposób przekazują informację o zachowaniu i postępach edukacyjnych dziecka. Zwróć również uwagę na to, czy rano nauczycielki witają dzieci, okazując radość z ich przybycia, a żegnając się z nimi, pamiętają, aby je pochwalić.
5.   Sprawdź czy przedszkole organizuje wsparcie logopedyczne, pedagogiczne i psychologiczne.

6.   Zwróć uwagę na żywienie
Sprawdź czy przedszkole ma catering czy własną kuchnie.
Zrezygnuj z przedszkola, w którym dzieci są zmuszane do jedzenia. Maluch ma prawo odmówić zjedzenia np. części obiadu czy podwieczorku.
7.   Podpatruj codzienne czynności przedszkolaków
Zaobserwuj, w jakiej atmosferze dzieci są usypiane, czy np. brzmi wtedy łagodna muzyka, czy pani czyta, czy groźnie pokrzykuje i każe leżeć. Nie akceptuj zasady zmuszania dziecka do leżakowania.
8.   Zainteresuj się programem, a w szczególności zwróć uwagę na to
Czy nauczycielka komenderuje dziećmi, czy też odwrotnie - pobudza je do rozwijania samodzielności, kreatywności, umiejętności obserwowania, myślenia.
Czy dzieci mają swobodny dostęp do książek, klocków i kredek.
Czy zajęcia są tak pomyślane, aby dzieci mogły je wykonać samodzielnie - niektóre nauczycielki poprawiają prace dzieci. W ten sposób nauczycielka daje dziecku sygnał, że nie potrafi ono samo wykonać pracy, co wpływa negatywnie na jego samoocenę.
Czy są zajęcia dodatkowe - angielski, gimnastyka korekcyjna, rytmika.
Czy deklarowany program jest rzeczywiście realizowany.
9.   Przyjrzyj się zabawkom
Liczy się nie tyle ilość zabawek, co ich jakość. Dobrze by było, gdyby zabawki były ułożone w przemyślany sposób zachęcający do zabaw tematycznych (kąciki zainteresowań).

10.                      Zajrzyj do przedszkolnego ogródka
Powinny w nim być sprzęty i zabawki, które zachęcają do zabaw ruchowych, zabaw piaskiem i wodą.
Przedszkole niepubliczne
Jeśli dla twojego dziecka zabraknie miejsca w wybranym przez ciebie przedszkolu państwowym, możesz skorzystać z przedszkola niepublicznego (czyli społecznego lub prywatnego).
Na ogół są otwarte dłużej niż państwowe i mają określony profil - są twórczo-artystyczne, wegetariańskie, sportowe, muzyczne, przyrodniczo-poznawcze. Grupy są małe, 10-15 dzieci.
Proponują więcej zajęć dodatkowych niż przedszkola publiczne.
Jednak jest jedno "ale". Te przedszkola borykają się często z kłopotami lokalowymi. Mieszczą się w willach lub nawet mieszkaniach w bloku.
Musisz liczyć się z tym, że kadra, choć wyszkolona i kreatywna, jest młoda i nie ma doświadczenia.
Przedszkole publiczne
Dzieci są dzielone na grupy wiekowe. Zgodnie z przepisami grupy nie powinny liczyć więcej niż 25 dzieci, w praktyce bywa różnie. Najczęściej nad grupą sprawują opiekę dwie nauczycielki - jedna rano, druga po południu.
W przedszkolu publicznym wiele zależy od zaangażowania i inwencji nauczycielki. Niekiedy realizują one autorskie programy, proponują zajęcia dodatkowe.
Przedszkole integracyjne
To na ogół przedszkola publiczne realizujące programy autorskie. Grupy w przedszkolu integracyjnym liczą 15-20 dzieci. W każdej jest od trojga do pięciorga dzieci niepełnosprawnych. Grupą integracyjną opiekuje się dodatkowo pedagog specjalny. Przedszkole zatrudnia też specjalistów, np. rehabilitantów, logopedów.
Krystyna Łuczak

czwartek, 9 lutego 2012

O Przebaczeniu

W czwartek 9 lutego Pan Adam Pietrzak mówiło o przebaczeniu. Kilka myśli z tego spotkania:  

Przebaczenie jest trudne, bo nasza natura zwykle domaga się odwetu

Przebaczyć NIE znaczy zapomnieć, ani zrzec się swoich praw (np. do zaspokajania potrzeby kochania i bycia kochanym, bezpieczeństwa, uznania itp)
Przebaczyć znaczy spojrzeć w siebie
Przebaczyć, to zobaczyć człowieka w tym, który mnie skrzywdził
Przebaczyć, to przeżyć katusze nienawiści, miotać się, stoczyć tą trudną walkę z chęcią odwetu i ją wygrać (nie oznacza to negacji zła mi wyrządzonego, nie udawaję, że nic się nie stało)
Przebaczyć, to kochać...

Dlaczego warto wybaczyć:
Bóg obiecuje miłosierdzie dla miłosiernych (…i przebacz nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…)
Przebaczenie uwalnia nas i pozwala wzrastać do pełni człowieczeństwa
Bóg ukazał nam swoje oblicze w swoim Synu.... przebaczającym i umierającym za nieprzyjaciół...jesteśmy stworzeni na obraz Boga, ale możemy stać się zupełnie do niego niepodobni, gdy w naszych sercach zapanuje nienawiść.

Paradoksalnie, czasem zranienie może prowadzić do zwiększenia miłości, bo mogę zobaczyć daną osobę taką jaka jest, z jej wadami i słabościami, z jej upadaniem. Wcześniej może kochałem/kochałam własną projekcje tej osoby, tzn. taką jaką chciałabym ją widzieć. Wybaczając tej osobie, chcę ją podejmuję decyzje, że zaakceptują ją w prawdzie.

Ale co zrobić, gdy bliska osoba wciąż mnie rani? Gdy nie prosi o wybaczenie? Tutaj brak prostych odpowiedzi. Drogę wskazał Jezus…. my chcąc go naśladować możemy uczyć się wybaczenia prowadzącego aż do miłości nieprzyjaciół. Miłować tzn. oddawać życie za drugiego człowieka. Sami wiemy jak trudno jest prawdziwie miłować najbliższych, a cóż dopiero tych co nas ranią...

poniedziałek, 6 lutego 2012

Jak było na Rodzinnym Świętowaniu

 5 lutego odbyło się już kolejne Rodzinne Świętowanie Niedzieli.

Jest to inicjatywa kilku małżeństw wspierana przez parafię św. Józefa w Ursusie. Ma głównie na celu wzmacnianie więzi małżeńskich, rodzinnych ale i sąsiedzkich.
Rozpoczyna się mszą świętą w głównym kościele, uświetnioną oprawą muzyczną rodzin. Następnie na gości czeka w sali św. Aniołów wykład dotyczący relacji małżeńskich, zajęcia dla dzieci, dla młodszych pociech zabawki.

Mimo mrozu, 5 lutego na świętowaniu pojawiło się sporo rodzin. Nam też udało się tam dotrzeć i w przyjemnej atmosferze wysłuchać ciekawego wykładu Basi i Grzegorza Paziów. Potem był czas na rozmowy, z wykładowcami, innymi rodzinami, przy wspólnie przygotowanym słodkim poczęstunku J.  

Trzymamy kciuki, aby ta inicjatywa rozwijała się i aby jak najwięcej rodzin uczestniczyło w tych spotkaniach, a także chciało włączać się w pomoc przy ich organizacji. To tylko 2 godziny w miesiącu, warto je spędzić w tak wartościowy sposób. Następny wykład będzie na temat komunikacji pomiędzy małżonkami.

niedziela, 8 stycznia 2012

Szkoła dla Rodziców i Wychowawców

Pod koniec grudnia zakończyła się Szkoła dla Rodziców i Wychowawców, obejmująca 30 godzin (10 spotkań weekendowych). Ostatnie spotkanie przedłużaliśmy jak mogliśmy, gdyż nie chcieliśmy się rozstawać. W trakcie warsztatów utworzyła się przyjacielska atmosfera zaufania i współpracy. Mogliśmy podzielić się naszymi problemami, niekiedy posłuchać rad i opinii innych rodziców na dręczące nas wątpliwości wychowawcze.

Osoba prowadząca warsztat – Agnieszka Wasilewska omawiała tematy w sposób ciekawy, motywujący do aktywności i myślenia. Wskazała nam pozytywne drogi komunikowania się. Myślę, że wiele zyskaliśmy poznając się nawzajem. Pozyskaliśmy też narzędzia do zrozumienia siebie i pracy nad sobą oraz do polepszania relacji z innymi (nie tylko z naszymi dziećmi).

Tematyka warsztatów obejmuje m.in.
  • rozpoznanie, wyrażanie i akceptowanie uczuć,
  • motywowanie dziecka do współdziałania,
  • budowanie realnego poczucia własnej wartości dziecka
  • i konstruktywne rozwiązywanie konfliktów.

Obok teorii było miejsce też na dyskusję, wymianę doświadczeń, odgrywanie scenek i in. aktywności.

Kolejna grupa warsztatowa planowana jest na połowę lutego 2012 r. jeśli zbiorą się chętni. Koszt uczestnictwa to 100 zł od osoby (180 od pary – grupa powinna liczyć  15-16 osób). Pytania i zapisy prosimy kierować na adres: swietlicowemamy@gmail.com

piątek, 6 stycznia 2012

O Wspólnocie Rodzinnej

5.01 w Klubie Mam  pan Adam Pietrzak poprowadził wykład o wspólnocie rodzinnej. Byłyśmy pod wrażeniem prawdy i mądrości płynącej z tego wykładu, które są odpowiedzią na nasze głębokie tęsknoty. Pan Pietrzak będzie gościem Spotkań Mam raz w miesiącu.
Następne spotkanie już 9.02.12! Serdecznie zapraszamy.
Jeśli tylko znajda się chętni – nasz Gość może poprowadzić cykl wykładów dla małżeństw, oraz dla samych Panów w godzinach popołudniowych.

To co świadczy o autentyczności treści o których Pan Pietrzak mówił, jest fakt, że sam stara się żyć według tego o czym mówi. Jest szczęśliwym małżonkiem od 52 lat i naprawdę było widać po sposobie mówienia, że wciąż jest zafascynowany swoją żoną. Poniżej przekazujemy w bardzo wielkim skrócie kilka myśli zapamiętanych z tego ponad godzinnego wykładu:

Wspólnota Rodzinna – nie tworzy się automatycznie, można całe lata żyć w tym samym pomieszczeniu, jeść z tej samej lodówki i spać w tym samym łóżku a nigdy nie być wspólnotą rodzinną.

Co charakteryzuje wspólnotę rodzinną?

1) Szacunek dla intelektu drugiego. Pomagam wzrastać, uczestniczę w życiu intelektualnym drugiej osoby – niekiedy muszę zejść do jej poziomu np. dziecka, ale zawsze z pełną otwartością i dostępnością , niekiedy ponoszę trud tego, że druga osoba będzie rozwijała się, pragnę ZAWSZE jej dobra i staram się rozwijać w sobie Miłość udostępniającą.

2) Wdzięczność. Dziękowanie sobie nawet za drobiazgi to konieczność np. za  ugotowany i podany obiad; to nie kosztuje wiele, a bardzo uskrzydla i motywuje. Wdzięczność za to, że druga osoba jest, wyraża się też w częstym mówieniu Kocham Cię  - tu szczególny apel do mężczyzn aby mówili to często nie tylko żonom ale też swoim dzieciom.  Gdy mówię „kocham Cię” drugiej osobie, to nie tylko wyrażam wdzięczność i miłość ukochanej osobie, ale także  we mnie coś przemienia się na lepsze.

3) Wspólnie czynione dobro. Człowiek został stworzony przez Boga do czynienia dobra i w tym wyraża się pełnia człowieczeństwa. Pomagajmy więc drugiej, najbliższej osobie do osiągania tej pełni, nie zapominając jednak, że dobro i obowiązki wynikające z posiadania rodziny są na pierwszym miejscu. Nie zwalniajmy się jednak zbyt szybko np. z pomocy samotnej sąsiadce. Wspólnie też przeżywajmy piękno! Jeżeli w wakacje chcemy od siebie odpocząć, to tracimy niepowtarzalną okazję do pogłębienia naszej więzi w pięknym otoczeniu, z dala od codziennych stresów.

4) Umiejętność przepraszania i przebaczania – bez tego nie ma żadnej szansy na przetrwanie związku. Oby nie było wieczoru, w którym idę spać z brakiem przebaczenia ukochanej osobie, jednocześnie zamykam się na możliwość odmówienia Ojcze nasz („i przebacz nam nasze winy jako i my przebaczamy”) Najczęstszą przyczyną rozwodów jest właśnie brak przebaczenia i kłamstwo w związku.

Każdego wieczora mamy jeszcze szanse naprawić błędy – wysłuchać bliską osobę, porozmawiać, przeprosić…poświęcić jej więcej czasu. Gdy tego nie będziemy robić, miłość wyparuje, wspólnota się rozpadnie a błędy te doprowadzą w przyszłości do tragedii...dlatego warto wieczorem zrobić krótką refleksje nad mijającym dniem czyli po prostu rachunek sumienia.

Mówiliśmy też o różnicy między Kochaniem dziecka lub Kochaniem SIĘ w dziecku. Jedynie ta pierwsza forma gwarantuje to, że nasza miłość będzie trwała również w momencie gdy dziecko popełni błędy, ukaże słabości lub zrani nas. Wtedy znowu konieczne jest wybaczenie, zrozumienie, dialog. W ogóle podstawą zmiany, wychowania i budowania relacji z drugim jest rozmowa.

Dlatego życzymy w Waszych wspólnotach rodzinnych jak najwięcej długich rozmów!


piątek, 16 grudnia 2011

Z dzieckiem w świat wartości

15 grudnia gościłyśmy Krysia Łuczak, pedagoga, szkoleniowca i mamę Antosia i Małgorzatę Chojecką z Fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom.

Mowa była o wprowadzaniu dziecka w świat wartości.
Jest to bardzo ciekawe i wciąż aktualne zagadnienie, pozwala nam szukać odpowiedzi na pytania:
               Do jakich wartości wychowujemy nasze dziecko?
              Jakie wartości są pożądane w życiu społecznym i jak je wpoić naszym pociechom? 
           Czy też: Jakimi wartościami my sami kierujemy się w naszym życiu?

Nie tylko na poziomie deklaratywnym, ale także poprzez to jak i o czym rozmawiamy w naszym domu i jakie nasze zachowania obserwują nasze dzieci. Np. Jeśli mówimy o kimś źle za jego plecami, lub kłamiemy a nakazujemy dziecku uczciwość, to istnieją znikome szanse, że wpoimy dzieciom uczciwość jako wartość, którą będą się kierować.

Jak widać temat ten jest trudny w realizacji, bo wymaga od nas też, a może przede wszystkim rozwoju i pracy nad sobą.

Krysia obdarowała nas ciekawymi materiałami, które znajdziecie w sekcji Rodzina i Wychowanie. Są tam materiały nie tylko związane z wartościami, ale poruszające też inne kwestie jak: bajkoterapia, lista wybranych pozycji książkowych, zabawy z dziećmi , masażyki itp. Przekazujemy Wam do czytania na długie zimowe wieczory :)

Pani Małgosia Chojecka z Fundacji Cała Polska Czyta Dzieciom mówiła także o wychowaniu w wartościach, zachęcając nas, rodziców do wprowadzaniu w ten świat zasad moralnych naszych dzieci, bo choć jest to trudne i niekiedy pod prąd, to pozytywne efekty widać już w wieku nastoletnim dzieci. Zachęcała nas także do odwiedzenia strony www.TakWartoZyc.pl

czwartek, 15 grudnia 2011

Masażyki i inne zabawy



Masażyki
IDZIE PANI (dziecko zwrócone jest do rodziców plecami)
Idzie pani: tup, tup, tup,
(Stukamy plecy malucha opuszkami palców)
dziadek z laską: stuk, stuk, stuk,
(Teraz stukamy w plecy zgiętym palcem)
skacze dziecko: hop, hop, hop,
(Opieramy dłoń na przemian to na przegubie to na palcach)
żaba robi długi skok.
(Klepiemy dwie odległe części ciała dziecka stopy i potem głowę)
Wieje wietrzyk: fiu, fiu, fiu,
(Dmuchamy w jedno i w drugie ucho dziecka)
kropi deszczyk: puk, puk, puk,
(Stukamy w plecy dziecka wszystkimi palcami)
deszcz ze śniegiem: chlup, chlup, chlup,
(Klepiemy plecki dziecka dłońmi złożonymi w miseczki)
a grad w szyby łup, łup, łup.
(Stukamy dłońmi zwiniętymi w pięści)
Świeci słonko,
(Palcem wykonujemy na plecach koliste ruchy)
wieje wietrzyk,
(Dmuchamy we włosy dziecka)
pada deszczyk.
(Znowu stukamy opuszkami palców)
Czujesz dreszczyk?
(Leciutko szczypiemy w kark)

Tu płynie rzeczka
(Na plecach kantem dłoni wykonujemy ruch falisto posuwisty)
Tędy przeszła pani na szpileczkach
(Opuszkami palców stukamy w plecki)
Tu przeszły słonie
(Stukamy zaciśniętymi pięściami posuwając się na plecach z dołu na górę)
I biegły konie
(jak wyżej, ale w drugą stronę z góry na dół)
Zaświeciły dwa słoneczka
(Palcem rysujemy słoneczko na plecach)
Spadł drobniutki deszczyk
(Opuszkami palców stukamy w plecki)
Czy przeszedł cię dreszczyk?
(szczypiemy delikatnie w kark lub w bok pleców)



Masażyki

LIST DO BABCI
Kochana babciu. Kropka.
(Na plecach jednym palcem naśladujemy pisanie przy słowie „kropka" stawiamy palcem kropkę)
Piszę ci, że mamy w domu kotka. Kropka.
(Jak wyżej)
Kotek chodzi, kotek skacze, kotek drapie, kotek chrapie.
(wykonujemy dłońmi ruchy przypominające chodzenie, skakanie, drapanie a na końcu naśladujemy chrapanie)
Składamy list, naklejamy znaczek
(przy składaniu obejmujemy od tyłu dziecko i przytulamy, znaczek naklejamy dłonią na czoło dziecka)
i zanosimy do sortowni paczek.

Idzie sobie raz robaczek
Czasem biegnie, czasem skacze
Tu uszczypnie tam zadrapie
I Antosia (np.: za ucho) złapie

„Piesek”

łko, kwadrat, trójkąt, kreska – narysuję sobie pieska.

Narysuję kółko, narysuję dwa i już piesek oczka ma.

łko, kwadrat, trójkąt, kreska – narysuję sobie pieska.

Narysuję trójkąt, narysuję dwa i już piesek uszka ma.

łko, kwadrat, trójkąt, kreska – narysuję sobie pieska.

Narysuję kilka kresek i już biega dziwny piesek,
i już biega dziwny piesek.

Pięć paluszków rączka ma
Pięć paluszków rączka ma
Jedna zrobi pa pa pa
Druga zrobi pa pa pa 
Nóżka tupie tup tup tup
Nóżka tupie tup tup tup
Jeden skok i drugi skok
Teraz na dół hop hop hop









Zabawy dla dzieci  0 - 12 miesięcy
·        1m
Dźwięki...
Mów, nuć i śpiewaj, także wtedy, gdy już nie jesteś przy dziecku. Piszcz gumowymi zabawkami, potrząsaj delikatnie grzechotką i dzwoń dzwoneczkiem, puszczaj spokojną muzykę. Staraj się jednak, by dźwięki nie były na razie zbyt głośne.

...i barwy
Powieś nad głową dziecka kolorową karuzelę. Możesz zrobić ją samodzielnie. Niech przesuwa się i wiruje wolno przed jego oczami

·        2m
Ale mina
Jeszcze sobie nie porozmawiacie, ale możecie już postroić miny. Twój maluch uwielbia, gdy robisz śmieszne miny i go naśladujesz. Jeśli zacznie wydawać jakieś dźwięki, powtarzaj je za nim.

Hawaje w wannie
Weź z dzieckiem ciepłą kąpiel. Nie używaj płynu do kąpieli dla dorosłych. Przytulaj maluszka i go kołysz, śpiewając wszystko jedno co – słowa są nie ważne. Istotne jest ciepło, które was przenika.

·        3m
Rozmowy
Jak najczęściej pochylaj się nad nim i rozmawiaj, naśladując wszystkie dźwięki, jakie ono wydaje.

Bzzz!
Usiądź w fotelu z dzieckiem w ramionach. Unieś palec w górę i zataczaj nim koła, udając brzęczenie pszczoły. Posadź pszczółkę na policzku malucha i delikatnie go połaskocz. Powtórz zabawę kilka razy tak, aby mógł wodzić oczami za Twoim palcem.

·        4m
Pierwszy rowerek
Maluszek, zachwycony swoimi nóżkami, leżąc na plecach chętnie nimi wymachuje. Możesz włączyć się do zabawy i zginać mu je na przemian, lekko naciskając nimi na jego brzuszek.

Jak wyglądasz?
Pozwól mu badać swoją twarz. Dotykanie policzków, nosa, oczu, włosów mamy, taty i rodzeństwa sprawi mu przyjemność.
·        5m
Kolory w butelce
Przygotuj kilka małych przezroczystych butelek – na przykład po wodzie mineralnej. Do jednej wsyp trochę ziaren kawy, do drugiej fasoli, do trzeciej garść kolorowych koralików, do kolejnej nalej zabarwionej wody i mocno zakręć. Pokaż mu, jak grzechoczące ziarna mogą przesuwać się raz szybko, raz wolno i jak się przelewa czerwona albo niebieska woda. Pamiętaj, że takimi zabawkami nie może bawić się, gdy Ciebie przy nim nie ma.

Niech żyje muzyka
Graj maleństwu różne miłe dźwięki na flecie, organkach lub cymbałkach. Nawet jeżeli słoń nadepnął Ci na ucho – będzie zachwycone. Możesz mu też puszczać ciche, spokojne i rytmiczne melodie z płyt.

Idzie miś
Kiedy maluch leży w łóżeczku, zbliżaj powoli misia, mówiąc tajemniczo "Idzie, idzie miś do Julci... i.... przyszedł" – w tym momencie dotknij malucha pyszczkiem misia, apotem pozwól mu go złapać. Ta zabawa wymaga cierpliwości – prawdopodobnie będziesz to powtarzać kilkanaście razy.


·        6m
Złap mnie
Kładź grzechotki i inne łatwe do uchwycenia zabawki przed leżącym na brzuszku maluchem, zachęcając go do chwytania. Możesz też rozkładać zabawki na stole i usiąść z maluchem na kolanach. Będzie po kolei brał do ręki grzechotki i rzucał na podłogę. To też jest zabawne.

Samochodem przez piachy
Weź dziecko na kolana i zmień się w terenowy samochód, przedzierający się przez bezdroża. Informuj o stanie nawierzchni, np.: "piachy" (kołysz go łagodnie), "kamienie" (lekkie podskoki), "rów!" (gwałtowny, choć w pełni kontrolowany podskok z ewentualnym uniesieniem na rękach). Nie dziw się, jeśli maluchowi ta zabawa tak się spodoba, że nie będzie miał ochoty zejść z Twoich kolan przez całe popołudnie.

Był sobie raz
Opowiadaj maluchowi bajki, deklamuj wierszyki i śpiewaj piosenki. Gdy repertuar Ci się wyczerpie, po prostu wygłaszaj ciągi sylab (ga-ga, ma-ma-ma). Pamiętaj tylko o zmienianiu intonacji głosu, tak jak gdy opowiada się coś bardzo emocjonującego i ciekawego. Puszczaj dziecku kasety z urozmaiconą muzyką.
·        7 m
Pac, pac
Pokaż dziecku, jak można stukać zabawką o stół, czy o podłogę – zabawka powinna być dość mocna, żeby wytrzymywała tę próbę. Podawaj też maluchowi zabawki do obu rączek na raz i zachęć do postukiwania nimi o siebie, za każdym razem dodając "stuk, stuk", albo "pac, pac".

A kuku!
Zabawa prosta, stara jak świat, a budząca entuzjazm kolejnych pokoleń. Przykrywaj pieluszką własną twarz lub buzię dziecka i odsłaniaj, śmiejąc się i wołając "a kuku!". Wkrótce maluch sam będzie potrafił ściągnąć pieluszkę ze swojej, a nawet Twojej twarzy. Możesz też zasłaniać przedmioty i pytać "Gdzie jest miś? Gdzie jest lalka?".

Gdzie jest...?
Schowaj w dłoni jakąś małą zabawkę, np. pieska. Otwórz dłoń i pokaż go dziecku, a następnie znów ją zamknij. Zapytaj "gdzie jest piesek?", znów otwórz dłoń i pokaż dziecku, że piesek wciąż tam jest, choć przez chwilę nie było go widać. Po jakimś czasie maluch będzie chwytał Cię za rękę, usiłując wydobyć pieska. Nauczy się w ten sposób, że nawet jeśli czegoś nie widzi, to to nadal istnieje.
·        8m
Zabawne paluszki
Czas na zabawy typu: "Idzie rak nieborak", "Idzie kominiarz po drabinie", "Sroczka kaszkę warzyła".

Mróweczki
Przesuwaj ręce po ciele malucha od stóp do główki i z powrotem, wygłaszając stosowną kwestię, np. "Idą, idą mrówki do Wojtusia główki... uciekajcie wszystkie mrówki!".

Czuję różnicę!
Rozłóż na podłodze materiały o różnorodnej fakturze, np. dywanik, miękki koc, futerko, resztki wykładziny, kawałki aksamitu, a nawet gumową wycieraczkę (umytą!). Na czworakach spacerujcie po nich, a Ty, dotykając każdego materiału mów "miękki", "szorstki", "gładki". Przy następnej okazji, ułóż materiały w inny sposób.

·        9m

Przez przeszkodę
Usiądź na podłodze i połóż swoje dziecko na brzuszku w poprzek swoich wyprostowanych nóg. Pokaż mu atrakcyjną zabawkę i asekurując, zachęć do przejścia na drugą stronę.

Zaginiona rączka
Ubieranie malucha w tym wieku może być trudne, spróbuj więc przekształcić je w zabawę: gdy wkładasz mu rękę do rękawa, zdziw się, że rączka gdzieś się "zgubiła", a potem uciesz się, że się "znalazła".

Zwierciadełko
Weź ulubioną pluszową zabawkę i poruszaj nią, udając, że mówi. Potem podejdź z zabawką do lustra, poruszaj nią w ten sam sposób i zapytaj maluszka: "gdzie jest laleczka?". Oddal się od lustra, a po chwili znów podejdź i powtórz zabawę.
·        10m
W tę i z powrotem
Weź dość dużą miękką piłkę i usiądźcie z maluchem naprzeciwko siebie na podłodze. Poturlaj do niego piłkę, a potem pokaż, jak ją odturlać.

Lekcje anatomii
Nazywaj części ciała maluszka, jednocześnie dotykając ich i głaszcząc. "Tu Gucio ma nos, tu oko, a tu ucho"
·        11m
Papużki
Zachęcaj dziecko do naśladowania Twoich ruchów. Klaszczcie, kłaniajcie się, pokazujcie "jaki jestem duuuży", "jakie masz kłopoty". Nie zapomnij o głośnym geście zachwytu, gdy powtórzy Twój gest.

Kaczka-Kwaczka
Proś malucha o powtarzanie prostych słów. Ucz go, jakie dźwięki wydaje pies (hau hau), krowa (muuu), auto (brum brum), dzwonek (dzyń dzyń). Możesz użyć ceratowych lub tekturowych książeczek z wyraźnymi ilustracjami.
·        12m
Kule i kulki
Zgromadź stare gazety, bibułkę, papier pakowy, karton, kawałki cienkiej folii aluminiowej. Pokaż maluchowi, w jaki sposób drzeć papier i wrzucać go do pudełka. Zwiń kawałki papieru w kulki i rzucaj nimi. Zachęć dziecko do tego samego. UWAGA! Pilnuj, żeby nie wkładało papieru do buzi (zwłaszcza gazet, bo farby drukarskie są szkodliwe).

Chlapu chlap!
Podczas kąpieli pozwól maluchowi na swobodną zabawę wodą. Niech ją wlewa i wylewa z kolorowych foremek, próbuje zatapiać różne przedmioty, chlapie, pryska, robi fale. UWAGA! Nigdy nie zostawiaj dziecka samego w wannie, nawet jeśli już pewnie siedzi. Jeśli masz dużą wannę, możesz kąpać się wspólnie z dzieckiem, to będzie relaks dla Was obojga.

Pożyteczna przytulanka
Ulubioną przytulankę dziecka możesz wykorzystać przy nauce nowych umiejętności. Pokaż swojemu maluchowi, jak pieska można łaskotać po brzuszku, czesać, robić za niego "pa pa".


















Zabawy

·        Chodzi lisek koło drogi


Bardzo stara, tradycyjna zabawa dla dzieci, znana prawdopodobnie jeszcze przez naszych dziadków. Wymaga dużej ilości uczestników, dlatego świetnie sprawdza się w przedszkolach lub podczas imprez urodzinowych. Dzieci siadają po turecku w kręgu, każdy uczestnik kładzie ręce za plecami, na podłodze, dłońmi do góry. Jedno z dzieci tzw. "lisek" chodzi w koło z piłeczką w ręku (może być kulka z papieru) w rytm śpiewanej przez dzieci piosenki.

Chodzi lisek koło drogi,
Cichuteńko stawia nogi,
Cichuteńko się zakrada,
Nic nikomu nie powiada.

W trakcie śpiewu "lisek" podkłada delikatnie piłeczkę jednemu z siedzących dzieci i szybko ucieka wokół kręgu. Obdarowane dziecko musi liska złapać, gonitwa trwa do momentu aż "lisek" okrąży krąg i siądzie na zwolnione przez dziecko miejsce. Dziecko z piłeczką zostaje nowym" liskiem" i zabawa zaczyna się od początku. Swoją drogą pamiętam z dzieciństwa jeszcze inną wersję piosenki:

Chodzi lisek koło drogi,
Nie ma ręki ani nogi,
Kogo lisek przyodzieje,
Ten się nawet nie spodzieje.

·        Misie idą na spacer


Misie zawsze były ulubionymi zabawkami maluszków, dlatego warto je wykorzystywać we wszelkich zabawach adaptacyjnych. Zabawę tą możemy wprowadzić w grupie 2,5 - latków.
Do zabawy potrzebna będzie nam skrzynia (może być kosz z wikliny), w której osoba prowadząca wnosi na salę misie, oraz małe plastikowe kółka. W miarę możliwości dobrze by było, aby wszystkie misie były jednakowe, albowiem w tej grupie wiekowej ciężko dzieciom samodzielnie wybrać misia. Poza tym zawsze ładniejszego misia będzie miała koleżanka lub kolega, co w konsekwencji może prowadzić do płaczu i wydzierania sobie zabawek.
Gdy wszystkim rozdamy misie prosimy, aby każdy maluch położył kółko na podłodze i w nim posadził swojego misia. Jeśli w zabawie uczestniczą rodzice, kółko z misiem można położyć przy mamie lub tacie, co ułatwi maluchom identyfikacje ich „domku dla misia".
Osoba prowadząca puszcza muzykę i prosi, aby każde dziecko zabrało misia na spacer. Wszystkie dzieci spacerują po sali, aż do momentu, gdy muzyka zostanie wyłączona, wówczas szybko wracają do swoich kółek - domków i sadzają w nich misia. W tej grupie wiekowej zabawę możemy powtórzyć 2-3 razy.

·        Ence pence w której ręce?


Jest to świetna zabawa do samochodu dla małych dzieci. Możemy nią malucha zająć max do 20 minut. Polega na chowaniu małego przedmiotu w dłoni, a następnie wykonując młynek z zaciśniętymi dłońmi wypowiadamy słowa „ence pence, w której ręce?". Dziecko musi wskazać, w której dłoni jest ukryty przedmiot. Z doświadczenia wiem, że najlepiej w dłoni schować ciasteczko lub małego cukierka. Gdy mój maluch zaczynał się nudzić tą zabawą, wprowadzałam dodatkowy element związany z czarami. Czyli chowałam ciasteczko w dłoni, wypowiadałyśmy magiczne słowa „czary mary, fokus pokus" dodatkowo chuchaliśmy w zaciśnięte dłonie i na końcu tradycyjnie „ence pence, w której ręce".
Przeglądając zasoby internetowe natknęłam się również na wyliczankę spokrewnioną z naszą zabawą:
Ence pence
Cztery ręce.
Idzie sobie smok w sukience.

Elke trelke
Kartofelke.
Smok sie przebrał za modelkę!

Cukier - pukier
Wrona z krukiem.
Wiatr smokowi zwiał perukę!

Raz, dwa, trzy!
Perukę łapiesz TY!!!

·        Baloniku mój malutki


Zabawa, którą podpatrzyłam w przedszkolu na dniach adaptacyjnych dla 3-latków. Lepiej wychodzi w większej grupie uczestników. Wszystkie dzieci biorą się za ręce, tworząc koło. Osoba prowadząca prosi dzieci, aby ustami naśladowały dmuchanie balonika oraz nadal trzymając się za ręce szły do środka kręgu, tworząc zwartą grupkę. Teraz w rytm słów wierszyka, wszyscy cofają się do tyłu:

Baloniku mój malutki,
Rośnij duży okrąglutki,
Balon urósł, że aż strach,
Przebrał miarę, zrobił trach .....

Przy słowach „zrobił trach" wszyscy uczestnicy padają na ziemię. Zabawę tą powtarzamy z maluchami 2-3 razy.

·        Czary mary


Świetna zabawa na ćwiczenie spostrzegawczości wśród maluchów. Osoba prowadząca przygotowuje 4-5 rekwizytów np.: misia, samochód, piłeczkę, lalkę, oraz dużą „czarodziejską" chustę. Wszyscy uczestnicy siadają w kręgu a moderator prezentuje dzieciom rekwizyty. Dobrze by było, aby dzieci same nazwały pokazywany przedmiot np. „Zobaczcie dzieci, jakie przygotowałam dla was zabawki, co to jest?".
Wszystkie przedmioty prowadzący kładzie po kolei przed sobą, teraz należy je przykryć chustą i poprosić dzieci, aby wyciągnęły ręce i pomogły w czarowaniu np. słowami: „czary mary, pokus pokus, bim bala bim". Oczywiście osoba prowadząca zgrabnie ściąga chustkę wraz z jednym przedmiotem w niej ukrytym. Teraz zadajemy dzieciom pytanie o to, jaki przedmiot zniknął? Gdy dzieci odgadną, prowadzący musi wytrząsnąć ten przedmiot z „czarodziejskiej chusty" słowami: „Zobaczmy czy lalka skryła się w naszej czarodziejskiej chuście."

Pamiętajmy, że podczas tej zabawy ważne jest wprowadzenie nastroju pełnego tajemnicy, dzieci w tym wieku nie orientują się jeszcze, że jest to prosta sztuczka i uwielbiają czarować. Przedmiotów nie należy wprowadzać zbyt wiele, bo większej ilości mogą nie zapamiętać. Zabawę powtarzamy 3-4 razy.


·        Ja jestem niedźwiadek


Ulubiony wierszyk wszystkich przedszkolaków, zwłaszcza tych najmłodszych, z elementami pokazywania. Pamiętajmy że maluchy w tym wieku uwielbiają zabawy naśladowcze, dostarczają one wiele radości również rodzicom.

Jedna łapka - pokazujemy jedną rączkę
druga łapka - pokazujemy drugą rączkę
ja jestem niedźwiadek - wskazujemy na siebie
Jedna nóżka, druga nóżka - pokazujemy jedną nogę, drugą nogę
a to misia zadek - klepiemy się po pośladkach
Lubię miodek - masujemy brzuszek
kocham miodek - masujemy brzuszek
podkradam go pszczółkom - machamy rączkami, pokazując jak pszczółki latają
Jedną łapką, drugą łapką, czasem wciągam rurką - rączki przykładamy do buzi na wzór rurki

·        Zabawy skoczne


Zabawy ruchowe są bardzo ważnym elementem w rozwoju dziecka, zwłaszcza w wieku 2-3 lat. Bardzo często są niedoceniane przez rodziców, bo wydają się banalne albo po prostu zapominamy o tym, iż sprawność fizyczna to nie jest rzecz nabyta. Różnice w owej sprawności obnaża najczęściej piaskownica, to w niej rodzice zauważają, że ich dziecko nie biega tak szybko jak rówieśnik, nie rzuca piłką tak sprawnie, lub o zgrozo nie potrafi skakać. Chciałabym, więc zaproponować kilka prostych zabaw skocznych, które nie tylko rozwijają zręczność, siłę i szybkość, ale również wzmacniają stawy kończyn górnych, dolnych i kolanowych.
Musimy jednak pamiętać, iż dzieci 2-3 letnie są stabilne ruchowo, ale nie potrafią skakać na dwóch nogach, stąd ich skoki przez linkę przypominać będą przeskok „rowerkowy" (najpierw idzie jedna noga, potem druga). Skok obu nożny to kolejny etap, który dziecko osiąga w wieku ok. 3 lat. Podobnie jak skoki na jednej nodze. Ponieważ maluchy uwielbiają zabawy naśladowcze na początek chciałabym zaproponować wierszyk:

Idą dzieci równą drogą,                                                                          
Po kamyczkach iść nie mogą,                                                                                                                      
Po kamyczkach hop, hop, hop                                                                                                                      
do dołeczka skok

Maszerujemy z maluchem w rytm wierszyka, proszę zwrócić uwagę na sposób, w jaki maluch maszeruje. Czy jest to marsz z wyprostowanymi nogami, czy potrafi już podnosić kolanka do góry. Przy słowach „hop, hop, hop" wykonujemy 3 podskoki i w ostatnim wersie kończymy przysiadem podpartym.
Polecam również dla urozmaicenia piosenkę „Dwa malutkie misie", skoki wykonujemy przy słowach „hopsa, hopsa"

Dwa malutkie misie
chcą potańczyć dzisiaj.
Hopsa, hopsa, dana, dana
tańczą misie dziś od rana.
Dwa malutkie misie
tańczą z nami tak, tak.

Możemy również dziecku zaproponować, skoki przez drabinkę. Wykonujemy ją np. z gazety, wystarczy pociąć gazetę na 5-centymetrowe paski, które układamy na ziemi na wzór drabinki. Zadanie dziecka polega na przeskoczeniu kolejnych szczebelków.

Przed każdą zabawą skoczną należy dziecku pokazać jak prawidłowo wykonać skok obu nożny, (wychodząc od lekkiego przysiadu obiema nogami odbijamy się w górę i opadamy na lekko ugięte nogi w kolanach) uważać należy na to, aby dziecko nie skakało na wyprostowane, sztywne nogi. Możemy również przećwiczyć taki skok z dzieckiem trzymając go przed sobą za obie ręce i na znak ciągnąć go delikatnie za ręce w górę.

Kolejnym etapem mogą być już skoki przez linkę, co również pomaga w ćwiczeniu równowagi. Do zabawy potrzebna jest linka, którą mocujemy na wysokości:
- dziecko dwuletnie 10 cm
- dziecko 2,5 letnie 15 - 20 cm
- dziecko trzyletnie 25 - 30 cm
Zadaniem dziecka jest przeskoczenie linki, w miarę możliwości nie powinno jej dotknąć. Jeśli maluch ma problem ze skokiem obu nożnym pozwólmy mu skakać w sposób „rowerkowy" (jedna noga a za nią druga).
Do doskonalenia skoków przydają się również wszelkie trampoliny, które można znaleźć w każdej dobrej bawialni.


·        W chlewiku mieszka świnka


Zabawy dla 2-3 latków z perspektywy osoby dorosłej są strasznie niemrawe i maksymalnie proste. Zawsze mnie kusi, aby wprowadzić do zabawy kilka trudniejszych elementów, ale wiem, że maluch sobie z nimi nie poradzi. W tym wieku zabawą jest praktycznie wszystko nawet rytmiczne stukanie drewnianą łyżką w garnek. Zauważyłam jednak, iż 2-3 latki z chęcią usiłują śpiewać lub recytować zwłaszcza wtedy, gdy dochodzi element naśladowania ruchów dźwięków.

Poniżej jedna z takich piosenek (jeśli nie znamy melodii można ją recytować). Wcześniej warto przygotować pluszaki, które występują w piosence. Wrzucam je zazwyczaj do worka i gdy zbliżam się do wymówienia nazwy wyciągam zwierzątko, aby maluch mógł wymienić jego nawę razem ze mną. Głos ściszamy również w ostatnim wersie każdej zwrotki tak, aby dziecko mogło naśladować dźwięk, który zwierzątko wydaje.

W chlewiku mieszka świnka,
I trąca ryjkiem drzwi.
Gdy niosę jej jedzenie,
To ona kwi kwi kwi!

Opodal chodzi kaczka,
Co Krzywe nóżki ma.
Ja mówię jej dzień dobry,
A ona kwa, kwa, kwa!

Przed budą trzy szczeniacki,
Podnoszą straszny gwałt.
Ja mówię cicho pieski,
A one hau, hau, hau!

Na drzewie siedzi wrona,
Od rana trochę zła.
Gdy pytam jak się miewasz?
To ona kra, kra, kra!

·        Znajdź swój znaczek


Kolejna zabawa na ćwiczenie spostrzegawczości, można ją już wprowadzić w grupie 2,5-latków. Moderator powinien przygotować 3-4 plansze z różnymi znaczkami np. owoce: jabłko, banan, gruszka lub zwierzęta: kot, pies, ptak. Mogą to być przedmioty znane dzieciom, jeśli jednak chcemy, aby dzieci nauczyły się czegoś nowego możemy przygotować trudniejsze znaczki z przedmiotami, których dzieci jeszcze nie znają lub mogą im one sprawiać trudności np. figury: koło, trójkąt, kwadrat, lub ptaki: sowa, gołąb, wróbel.

Oprócz dużych plansz przygotowujemy małe plansze z takimi samymi znaczkami jak na dużych. Każde dziecko otrzymuje jedną małą planszę. Na początku zabawy Moderator pokazuje po kolei wszystkie duże plansze wymawiając nazwy przedmiotów, które na nich się znajdują. Następnie podnosi jedną z plansz i prosi, aby dzieci posiadające np. jabłuszka szybko podbiegły do niego. Po chwili Moderator podnosi kolejny znaczek, tak aby w zabawie wzięły udział wszystkie dzieci.

Zabawy w domu 2  drogą

·        Idą dzieci drogą


Zabawa z wierszykiem w tle. Można się w nią bawić z jednym dzieckiem oraz w większej grupie. Dzieci siedzą na krzesełkach, osoba prowadząca mówi wierszyk i pokazuje ruchy, jakie należy wykonać.

Idą dzieci równą drogą,
Po kamyczkach iść nie mogą,
Po kamyczkach hop, hop, hop,
Do dołeczka skok.

Podczas powyższej zwrotki dzieci wstają z krzesełek i maszerują w rytm wierszyka, przy słowach „hop, hop, hop" trzy razy podskakują a w ostatnim wersie „do dołeczka skok" siadają na podłodze.

Pora wracać. Kto się znuży,
Ten odpocznie po podróży.
Dom już blisko, nogi w ruch,
Kto zwycięży –ten jest zuch!

Dzieci również maszerują w rytm zwrotki a przy słowach, „Kto zwycięży - zuch!" szybko wracają na swoje krzesełka.

·        Paluszkowe wierszyki


Trzy zabawy z wierszykami, w których istotnym elementem są paluszki. Można je recytować już 2-latkom, ale dopiero 2,5-latki zaczynają w miarą dokładnie pokazywać wszystkie gesty. Oczywiście sposób pokazywania może być bardziej dowolny niż zaproponowany poniżej.
Pięć paluszków
(dzieci poruszają palcami obu rąk)
Prawa ręka ma, lewa ręka ma
(dzieci wyciągają odpowiednio kolejno ręce przed siebie. Nie oczekujmy jednak, aby wiedziały, która jest prawa a która lewa, ale mogą pokazywać za moderatorem)
Paluszki witamy, głośno przeliczamy
(dzieci zaciskają dłonie w piąstki a następnie prostują kolejne palce u obu rąk jednocześnie)
Ty i ja, ty i ja
(dzieci wskazują na siebie i na innych)
Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć
(dzieci po kolei liczą palce u jednej ręki łapiąc je drugą)

Kolejny wierszyk

Mam 10 palców małych do zabawy doskonałych.
(dzieci podnoszą dłonie do góry, na wysokości twarzy)
Mogę wszystko zrobić nimi - paluszkami malutkimi!
(dzieci nadal trzymają dłonie na wysokości twarzy i dodatkowo ruszają paluszkami)
Mogę zamknąć je w piąsteczki lub rozłożyć jak chusteczki,
(zgodnie z treścią dłonie zamykają w piąstki a następnie rozkładają je przed sobą)
Mogę w słonko je zamienić, albo schować do kieszeni.
(w rozłożonych dłoniach dzieci „rozczapierzają" paluszki a następnie wkładają do kieszeni)
Mogę podnieść je wysoko lub rozłożyć tak szeroko,
(dzieci podnoszą ręce wysoko do góry a następnie rozkładają je w bok)
Mogą w koszyk się zaplatać albo jak motylek latać.
(dzieci splatają dłonie palcami ze sobą, potem udają machanie skrzydełkami)
Mogę je ustawić w rządku lub rozpocząć od początku!
(dzieci łączą ze sobą paluszki w obu dłoniach)

Ten pierwszy to mój dziadziuś,
A przy nim babunia.
Największy to mój tatuś,
A przy nim mamunia
A to ja Antoś - dziecinka mała,
A to moja rodzinka cała.
(w tym wierszyku pokazujemy po kolei palce u jednej ręku)


·        Ptaszki wracają do gniazda


Zabawa grupowa przeznaczona dla maluchów, które nie są jeszcze tak sprawne fizycznie jak starsze dzieci. Opiekun rozkład na podłodze kilka hulaj hop (jeśli nie ma można narysować kręgi lub utworzyć ich obrysy z wstążki czy linki). W każdym kręgu stoją 3-4 maluchy. Na hasło "ptaszki wyfruwają z gniazda" dzieci wylatują z kręgów, krążąc między nimi. Jeśli opiekun rzuci hasło "ptaszki jedzą ziarno" dzieci muszą przykucnąć i naśladować zbieranie ziarenek. Natomiast na hasło "ptaszki wracają do gniazda", dzieci jak najszybciej wracają do swojego kręgu. W zabawie tej nie ma przegranych i wygranych, żadna z grup nie odpada, co jest szczególnie ważne w przypadku tak małych dzieci. Jej zadaniem jest rozwój ruchowy, reagowanie na sygnał i ćwiczenie spostrzegawczości.

·        Części ciała


Zabawa dla trzylatków, młodsze dzieci nie potrafią jeszcze sprawnie wymienić wszystkich części ciała. Dzieci siedzą na podłodze, na przeciwko stojącego opiekuna. Opiekun pokazuje części ciała i je nazywa np. wymawia ucho i je pokazuje, zabawa zaczyna się wtedy, gdy opiekun powie nos a pokazuje brzuch. Zadaniem dzieci jest skorygowanie tego błędu, czyli powiedzenie „nie" i pokazanie właściwej części ciała. Tą samą zabawę w nieco utrudnionej wersji zaproponowałam również w grupie wiekowej 4-6 latków.

·        Kółko graniaste


Zabawa dbająca o rozwój ruchowy dziecka. Można się w nią bawić nie tylko z dzieckiem 2 - 3 letnim, ale również z rocznym, pod warunkiem, iż potrafi już chodzić. Najlepiej zabawa wypada gdy uczestników jest więcej, polecana jest więc często przedszkolakom, ale każda mama może również się w nią bawić tylko ze swoją pociechą. Dzieci łapią się za ręce i chodząc w kółeczku śpiewają słowa piosenki:

Kółko graniaste czworokanciaste,
kółko nam się połamało 4 grosze kosztowało,
a my wszyscy bęc!

Oczywiście w czasie, gdy wszyscy śpiewają BĘC, każdy uczestnik upada na podłogę i zabawa zaczyna się od początku.

·        Znajdź swoją parę


Zabawa dla niewielkiej grupy ok. 10-12 osób, w której uczestnicy będą się mogli dobrać w pary. Moderator musi wcześniej przygotować dla dzieci szarfy (mogą być wstążki lub opaski) koniecznie w dwóch kolorach np. połowa niebieskich, połowa czerwonych. Następnie rozdaje je dzieciom i prosi, aby rozstawiły się w pewnej odległości od siebie. Na dany przez moderatora znak dzieci muszą dobrać się w pary z tym samym kolorem i złapać się za ręce. Jest to doskonała zabawa na ćwiczenie spostrzegawczości i pomaga maluchom w nauce kolorów.





Zabawy z mamą w domu
Jedzie pociąg z daleka,
Ani chwili nie czeka,
Ani chwili nie czeka,
I przed nami ucieka

Konduktorze łaskawy,
Zawieź nas do Warszawy,
Pięknie Pana prosimy,
Jeszcze miejsca widzimy.

Trudno, trudno to będzie,
Dużo osób tu wszędzie.
A więc prędko wsiadajcie,
Do Warszawy ruszajcie


Ten pierwszy to mój dziadziuś,
A przy nim babunia.
Największy to mój tatuś,
A przy nim mamunia
A to ja Antoś - dziecinka mała,
A to moja rodzinka cała.
(w tym wierszyku pokazujemy po kolei palce u jednej ręku)

Tu paluszek, tam paluszek
A tu czysty mam fartuszek
Tu jest rączka, a tu druga
a tu oczko do mnie mruga
Tu jest czoło
Tu są włosy
Wszyscy mamy czyste nosy
Tu są rączki do klaskania
A tu nóżki do tupania
Baloniku mój malutki,
Rośnij duży okrąglutki,
Balon urósł, że aż strach,
Przebrał miarę, zrobił trach .....

Idą dzieci równą drogą,
Po kamyczkach iść nie mogą,
Po kamyczkach hop, hop, hop,
Do dołeczka skok.

Pora wracać. Kto się znuży,
Ten odpocznie po podróży.
Dom już blisko, nogi w ruch,
Kto zwycięży –ten jest zuch!

Kółko graniaste czworokanciaste,
kółko nam się połamało 4 grosze kosztowało,
a my wszyscy bęc!

Pięć paluszków
(dzieci poruszają palcami obu rąk)
Prawa ręka ma, lewa ręka ma
(dzieci wyciągają odpowiednio kolejno ręce przed siebie. Nie oczekujmy jednak, aby wiedziały, która jest prawa a która lewa, ale mogą pokazywać za moderatorem)
Paluszki witamy, głośno przeliczamy
(dzieci zaciskają dłonie w piąstki a następnie prostują kolejne palce u obu rąk jednocześnie)
Ty i ja, ty i ja
(dzieci wskazują na siebie i na innych)
Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć
(dzieci po kolei liczą palce u jednej ręki łapiąc je drugą)

Mam 10 palców małych do zabawy doskonałych.
(dzieci podnoszą dłonie do góry, na wysokości twarzy)
Mogę wszystko zrobić nimi - paluszkami malutkimi!
(dzieci nadal trzymają dłonie na wysokości twarzy i dodatkowo ruszają paluszkami)
Mogę zamknąć je w piąsteczki lub rozłożyć jak chusteczki,
(zgodnie z treścią dłonie zamykają w piąstki a następnie rozkładają je przed sobą)
Mogę w słonko je zamienić, albo schować do kieszeni.
(w rozłożonych dłoniach dzieci „rozczapierzają" paluszki a następnie wkładają do kieszeni)
Mogę podnieść je wysoko lub rozłożyć tak szeroko,
(dzieci podnoszą ręce wysoko do góry a następnie rozkładają je w bok)
Mogą w koszyk się zaplatać albo jak motylek latać.
(dzieci splatają dłonie palcami ze sobą, potem udają machanie skrzydełkami)
Mogę je ustawić w rządku lub rozpocząć od początku!
(dzieci łączą ze sobą paluszki w obu dłoniach)

Dwa malutkie misie
chcą potańczyć dzisiaj.
Hopsa, hopsa, dana, dana
tańczą misie dziś od rana.
Dwa malutkie misie
tańczą z nami tak, tak.




Chodzi lisek koło drogi,
Cichuteńko stawia nogi,
Cichuteńko się zakrada,
Nic nikomu nie powiada.


Chodzi lisek koło drogi,
Nie ma ręki ani nogi,
Kogo lisek przyodzieje,
Ten się nawet nie spodzieje.








Jedna łapka - pokazujemy jedną rączkę
druga łapka - pokazujemy drugą rączkę
ja jestem niedźwiadek - wskazujemy na siebie
Jedna nóżka, druga nóżka - pokazujemy jedną nogę, drugą nogę
a to misia zadek - klepiemy się po pośladkach
Lubię miodek - masujemy brzuszek
kocham miodek - masujemy brzuszek
podkradam go pszczółkom - machamy rączkami, pokazując jak pszczółki latają
Jedną łapką, drugą łapką, czasem wciągam rurką - rączki przykładamy do buzi na wzór rurki

Pięć paluszków rączka ma
Pięć paluszków rączka ma
Jedna zrobi pa pa pa
Druga zrobi pa pa pa
                                                            
Nóżka tupie tup tup tup
Nóżka tupie tup tup tup
Jeden skok i drugi skok
Teraz na dół hop hop hop